SPM 051
W malinowym chruśniaku
Liryka. 18 września 2026, 3:21.
Wiersz o pierwszej miłości wśród letnich malin.

O piosence
„W malinowym chruśniaku” to wiersz Bolesława Leśmiana z cyklu o tym samym tytule w tomie „Łąka” z 1920 roku. Dwoje ludzi chowa się po głowy w malinowych krzakach i przez długie godziny zrywa maliny, które dojrzały tej nocy. Wokół huczy bąk, żuk idzie tyłem po grzbiecie liścia, na słońcu wiszą stare pajęczyny, a między nimi dzieje się coś pierwszego: on bierze wargami owoce z jej dłoni i oboje nie wiedzą, w którym momencie to się zaczęło.
Więcej o piosence
Do posłuchania dzisiaj jest w nim to, jak dokładnie Leśmian widzi rzeczy małe: palce skrwawione sokiem, zapach malin, od którego jest duszno, szept, który cichnie. Linijka do zapamiętania: „A chruśniak malinowy trwał wciąż dookoła”. Pierwsza strofa wraca jako refren, więc piosenka kończy się tam, gdzie się zaczęła, w krzakach malin.
Posłuchaj w lipcowe popołudnie, przed lekcją o Leśmianie albo wyślij komuś, z kim kiedyś zrywałeś maliny. Cały tekst jest w opisie i na ekranie, słowo w słowo tak, jak napisał go Leśmian, wszystkie pięć strof.
Tekst piosenki
Słowa: Bolesław Leśmian, „W malinowym chruśniaku”. Wiersz w domenie publicznej. Utwór oparty na książce pochodzącej z serwisu Wolne Lektury.
Refren
W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem
Zapodziani po głowy, przez długie godziny
Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.
Zwrotka 1
Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,
Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,
Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory,
I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty.
Zwrotka 2
Duszno było od malin, któreś, szepcząc, rwała,
A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,
Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni
Owoce, przepojone wonią twego ciała.
Refren
W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem
Zapodziani po głowy, przez długie godziny
Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.
Zwrotka 3
I stały się maliny narzędziem pieszczoty
Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie
Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,
I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.
Mostek
I nie wiem, jak się stało, w którym okamgnieniu,
Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła,
Porwałem twoje dłonie — oddałaś w skupieniu,
A chruśniak malinowy trwał wciąż dookoła.
Refren
W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem
Zapodziani po głowy, przez długie godziny
Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.





